|
Archiwum
Zakładki:
|
niedziela, 18 lutego 2007
snieg
dowiedzialam sie niedawno od wspollokatorki, ze w UK jesli spadnie snieg to odwoluje sie egzaminy na prawo jazdy :D (notabene kolezanka nie zdala, come rain or come shine) wiedzialam, ze pociagi przestaja jezdzic i polowa narodu pracuje z domu, ale zeby egzaminy... to byla najsmieszniejsza rzecz od miesiaca chyba ;D czy moze ja z innego klimatu pochodze? kalarepka
Musze powedziec,ze jest duza roznica miedzy mieszkaniem w Cheshire dwa lata temu, a w Londynie teraz. Otoz w Londynie mozna dostac polskie jedzenie w kazdym lokalnym sklepie. A przynajmniej w moim lokalnym sklepie ;) Wczoraj kupowalam kalarepke w sklepie na rogu i pan arabski sprzedawca (widac zmylony moim fake akcentem) zapytal jak sie to warzywo nazywa. Otoz oczywiscie nie mam pojecia jak jest kalerepka po angielsku. Ciagle jestem w szoku w zwiazku z faktem, ze mozna kupic swieza kalarepke w srodku lutego. JAK JEST KALAREPKA? ANYONE? ;D
piątek, 15 grudnia 2006
X-mas Season - odslona 1
Z okazji Bozego Narodzenia (najmocniej przepraszam, z okazji "sezonu swiatecznego") dostalam od szefostwa butelke szampana, i to nawet z napisem szampan, a nie igristoje, czyli na sylwestra jak znalazl. I do tego pierwsza w tym roku kartke swiateczna. Wlasciwie, jak podejrzewam, pierwsza od dwoch lat kartke swiateczna. (Ostatnia udokumentowalam gdzies ponizej) Chyba sie az z tej wdziecznosci zabiore do zaleglej roboty. Albo nie... ;)
środa, 04 października 2006
zakupy w Londynie, czyli shop until you drop
Zdawalo by sie, ze Londyn to wymarzone miejsce na robienie zakupow. Tak? Widze, ze wszyscy sie zgadzamy. Doskonale. Przejdzmy zatem do realiow. Owszem, Londyn to wymarzone miejsce na zakupy pod warunkiem, ze jestes: a) milionerem-rentierem b) klientem opieki spolecznej Przedwczoraj wybralam sie do okolicznego centrum handlowego na wielkie zakupy. Zajely mi mniej niz 15 minut. Serio. Bo po 15 minutach zamkneli "centrum handlowe" *. W koncu byla juz 18:30. I w ten sposob od miesiaca mieszkam w Londynie, a ciagle nie mam nawet poduszki :( __________________________________________ * Wlasciwie nie wiem dlaczego nazwali je "centrum handlowym". Bardziej odpowiednia nazwa byloby "punkt wydawania przez okoliczna ludnosc zasilkow z opieki spolecznej w godzinach od 10 do 18 z przerwa na lancz". ***************************************************** Z ostatniej chwili: Jezeli sklep jest czynny do 19 mowia na to "late night shopping". Trzymajcie mnie... ;) kambek
Ha, i oto znow jestem w UK. Nie na 3 miesiace, a na jakies 4 lata. Tym razem zglebiam zycie korporacyjne. I pozostaje niezmiennie zszokowana :) Szczególy wkrotce...
środa, 22 grudnia 2004
gudbaj
W UK kartki okolicznosciowe uznawane są za artykuł pierwszej potrzeby. W zwiazku z tym nawet najbardziej zapluty supermarket posiada je w szerokim wyborze. A taką oto przesliczną kartkę dostałam z okazji mojego wyjazdu od moich fanek z pierwszego roku MMU Cheshire (od tej pory już wiem, co to znaczy miec nastoletnich fanów i nikomu nie życzę ;))
W niedzielę rano w Londynie było piekne słońce i lekki mrozek (w związku z czym niektórzy miejscowi uprawiali jogging w dlugich spodniach ;)), tymczasem w Warszawie śnieg i mgła. Merry Christmas everyone...
środa, 15 grudnia 2004
Polish Pride
Zeby nie bylo, ze tylko absorbuje UK - wiele wysilku wkladamy rowniez w reklamowanie naszego pieknego kraju. 'Polish Parties' staly sie juz tak legendarne, ze nauczyciele zaczeli nam sie doslownie wpraszac. W czwartek robimy pozegnalna impreze - tym razem, z braku zapasow (i cierpliwosci) juz bez pierogow, polskiej wodki (zubrowka schodzi jak cieple buleczki), szynki, ogorkow kiszonych i ptasiego mleczka. Na zdjeciu Prowizoryczny Zestaw Do Szerzenia Kultury Narodowej ;) Od razu mowie, ze Ribena nadaje sie do wszystkiego tylko nie do wscieklych psow - ale jak na wsi kupic syrop malinowy...
Tzn. Mojemu Misiowi raz udalo sie kupic syrop z berries jakichs, ktory calkiem niezle wchodzil, ale Mis jest wyjatkowy ;)*
niedziela, 12 grudnia 2004
X-mas party
Ostatnio okazalo sie, ze wsrod rozlicznych zadziwiajacych obowiazkow hall rep 'ów (starszych druzynowych studentow odpowiedzialnych za 'kontakty miedzy rezydentami akademikow a uniwerem'; a po rusku: etazowy :)) znajduje sie rowniez animowanie zycia towarzyskiego mieszkancow hallu. W zwiazku z tym w ostatni piatek zorganizowano nam urzedowe Christmas Party. Szacuneczek naprawde, chlopaki, po zadnej regularnej studenckiej imprezie common room jeszcze tak nie wygladal :)
(Sor, ze poruszone, skacowana bylam. Ciagle nie wiem jak przestawic datownik ;) Ani tak nie smierdzial. Juz drugi wpis z rzedu zaluje, ze jeszcze nie da sie transmitowac zapachow przez net ;)
środa, 08 grudnia 2004
sól i ocet
Kiedy przyjade do domu nikt mi nie uwierzy, ze w UK ludzie jedza czipsy o takim smaku, wiec prosze oto fotka.
CZIPSY O SMAKU SOLI I OCTU (nabyte przez pomylke) A jak smierdza! ;)
wtorek, 07 grudnia 2004
gdzie jestem kiedy mnie nie ma
Jezeli mnie nie ma, znaczy to, ze pisze esej. Albo udaje, ze pisze esej. Albo biadole nad koniecznoscia pisania eseju. Albo czynie przygotowania do pisania eseju, zeby w koncu do rzeczonego pisania nigdy nie przejsc. A jezeli jestem znaczy to, ze wykonuje czynnosc zastepcza w postaci pisania bloga, zeby tylko nie pisac eseju :) Tak czy inaczej, do konca semestru zostaly niecale dwa tygodnie, a ja zaliczylam dopiero jeden przedmiot na szesc. Hm. A, i napisalam juz jeden esej (to zaliczenie nr 2), ktory oddam jutro. Mial byc na 1,500 slow, ale poniewaz pan wykladowca nie raczyl podac zadnych tematow, mialam tyle mysli w glowie, ze napisalo mi sie na 2,500 z czego 500 w przypisach ;) /moze sie nie zorientuje i przeczyta/ http://szok.blox.pl/resource/Critical_response_to_Fahrenheit_911.doc Jeszcze tylko cztery... A tak a propos - zaliczenie poprzez napisanie eseju wyglada w ten sposob, ze prace oddaje sie za pokwitowaniem (!) w specjalnym pokoju w Departamental Office, w wyznaczona przez wykladowce srode (deadline), w godzinach od 9.30 do 15.30 wraz z takim oto formularzem oceny. Mam wrazenie, ze pierwszy raz w zyciu chodze do szkoly...
|